Jesteśmy wolni !

Często rozmawiając z ludźmi, słyszę od nich, że ogólnie my, jako ludzie jesteśmy wolni. Pytam się wtedy, co rozumieją pod stwierdzeniem „jestem wolnym człowiekiem”. Duża większość odpowiada mi, że przecież nie jesteśmy niczyimi niewolnikami jak w średniowieczu. Decydujemy sami za siebie, mamy dużo swobód i prawa człowieka. W tym artykule chciałbym głębiej się temu przyjrzeć.

Zacznijmy od szkoły. W większości krajów cywilizowanych uczestnictwo w zajęciach szkolnych jest obowiązkowe. W krajach „najbardziej cywilizowanej” Europy dłuższa, nieuzasadniona absencja dziecka w szkole jest nawet karana finansowo dla rodziców. Dlaczego tak się dzieje?

Obowiązkowy system edukacji został wymyślony, nie z troski o obywateli, jak się wydaje większości ludziom, a z chęci wytworzenia konkretnego społeczeństwa. Najlepiej posłusznego, nie zadającego zbyt wiele pytań. Nie wierzycie? Przyjrzyjmy się po krótce polskiemu systemowi edukacji. Nie będę się rozpisywać na temat każdego roku od podstawówki, do końca szkoły średniej. Ani nawet tego, że historia Polski i świata jest opisana w sposób subiektywny. I to czego Cię uczą na takich lekcjach masz przyjąć za pewnik, zdać klasówkę i iść dalej. Nie możesz się nie zgadzać z tym czego Cię uczą, bo oblejesz. Przykładów takich „oblań” na własnym przykładzie mógłbym pisać dużo, ale nie o to chodzi w tym artykule.

Wbrew powszechnemu przekonaniu celem publicznej oświaty nie jest szerzenie wiedzy, zaś ściągnięcie jak największej liczby jednostek do tego samego nędznego poziomu, wyhodowanie i wytrenowanie standaryzowanego obywatela, zdeptanie pluralizmu i oryginalności.” – H.L. Mencken

Spójrzmy co się dzieje, gdy kończysz edukację. Bardzo duża większość ludzi przystępuje do matury, ponieważ zaliczenie tego egzaminu jest wyznacznikiem Twojej wiedzy. W końcu to egzamin dojrzałości! Ale czy tak jest naprawdę? Moim zdaniem niekoniecznie. Pisząc maturę, musimy odpowiadać według klucza, który ustala Ministerstwo Edukacji. Rezultat? Jerzy Sosnowski poproszony przez „Dziennik” o „przeczytanie ze zrozumieniem” SWOJEGO felietonu, który pojawił się na maturze w 2010r, ledwo zaliczył punktowo. Powód? „Zrozumienie” które napisał nie było zgodne z kluczem odpowiedzi. Waszym zdaniem to normalne? To przecież jawne narzucanie ludziom tego W JAKI SPOSÓB mają myśleć i jak odbierać rzeczywistość. Chociażby przez wspomniane wcześniej lekcje historii czyli… interpretacje historii (a pamiętajmy, że historia to w dużej mierze.. historia polityki). Czy więc człowiek po szkole średniej, który zaliczył maturę jest człowiekiem w pełni samodzielnie myślącym i inteligentnym, czy po prostu człowiekiem myślącym według pewnych schematów, które narzucił mu system edukacji?

 

Myślenie jest to proces przetwarzania informacji w celu wyrobienia sobie opinii, ale kiedy nie jesteśmy krytyczni, podczas przetwarzania tych informacji, to czy rzeczywiście myślimy? Czy też bezmyślnie akceptujemy poglądy innych, jako prawdę? Umiejętność czytania jest rodzajem zniewolenia dopóki ten, kto czyta nie posłuży się krytycznym myśleniem.”

 

To tyle z edukacji, która jest obowiązkowa, której nie możesz podważać, ani się jej sprzeciwiać. Teraz trochę z otaczającego nas na codzień świata.

Twoje poglądy polityczne, muzyka której słuchasz, filmy, które Ci się podobają. To też Twój wolny wybór?

Podobno przekaz podprogowy nie istnieje. Przeczytałem mnóstwo artykułów, które obalają tezę, jakoby to istniało. Wiecie jak zdałem część ustną z języka polskiego na maturze? Do tej części matury nie wiele się przygotowałem (byłem opornym uczniem), ale wpadłem na pomysł, że umieszczę przekaz podprogowy w swojej prezentacji. Był to zmontowany przeze mnie film, na który patrzyli się nauczyciele, podczas mojego lania wody przez 15 minut. Co pół minuty wyświetlał im się napis „Zalicz mu to”. Mało mnie słuchali (i dobrze), ale egzamin zaliczyli. A teraz do rzeczy.

Telewizja kształtuje nasze myślenie, czy tego chcemy czy nie. Nawet bez przekazów podprogowych. Wystarczy powtórzyć coś w telewizji parę razy i już siedzi to w naszej głowie. Telewizja pokaże co jest teraz modne i za jakimi trendami należy podążać. Ten ekran masowego przekazu pokaże Ci w co masz się teraz ubierać, jak strzyc, jak się zachowywać. Przykład? Może nie zwróciliście uwagi, ale po paru latach na wizji Kuby Wojewódzkiego, bardzo dużo ludzi przejęło jego żarty, wzajemne szydzenie z siebie, ironię skierowaną do człowieka tylko po to, aby go wyśmiać, czy uwypuklić słabe punkty. Tak się dzieje niezależnie od tego, czy oglądamy TVN, czy TVP. Telewizja też ukształtuje Twoje myślenie i odbierania polityki, ponieważ tak jak to robią gazety, segregują Ci informację i przedstawiają je w taki sposób, abyś myślał kluczem, który Ci narzucają podczas, gdy Ty nawet nie jesteś tego świadomy. Radio puści piosenkę sto razy na dzień, a potem w nocy wstając do ubikacji słyszysz tą piosenkę w głowie, lub nucisz ją bez przerwy.. aż Ci się w końcu spodoba. Nigdy tak nie miałeś? Nie wierzę.
To nie słuchacze tworzą Playliste w radio, tylko koncerny muzyczne. Słuchacz dostaje na talerzu to, co ma mu się spodobać.

 

Analizy pokazały, że bogactwo rysunku stopniowo malało w funkcji ekspozycji na treści audiowizualne. Dzieci oglądające telewizję krótko (30 minut i mniej) zdobywały do 10 punktów, podczas gdy oglądające długo (3 godziny i więcej) zatrzymywały się na 6. Średni konsumenci (2 godziny) oscylowali wokół 8,5 punktu. Jakościowy sens tych różnic liczbowych łatwo uchwycić dzięki poniższym rysunkom, prezentowanym przez autorów badania jako reprezentatywne (zob. rysunek)*. Kiedy oglądam ten rysunek, nie mogę nie myśleć o wszystkich tych opuszczonych dzieciakach oddanych w ręce TeleOpiekunki. Pochwały obrazu lansowane przez kłamliwych pseudopsychologów wydają się nagle nieskończenie mniej śmieszne.”

https://bladymamut.wordpress.com/2014/10/03/teleoglupianie-michel-desmurget/

 

Więc:
Historię odbierasz w sposób, jaki narzucili Ci w szkole, bo później jesteś zbyt zajęty, żeby skonfrontować tę wiedzę z niezależnymi źródłami, ubierasz się w to, co lansują „gwiazdy” w TV, słuchasz tego, co koncerny muzyczne postanowiły, abyś słuchał. A Ty nadal nazywasz się wolnym człowiekiem?

Idziesz do pracy. Pracując 8 godzin dziennie 5 dni w tygodniu pracujesz na swoje dobra i na dobra wszystkich swoich przełożonych. Pracujesz w sumie około 260 dni w roku zarabiając… na tyle, że starcza na opłacenie rachunków, podstawowych potrzeb człowieka i jedzenie, spłatę kredytu.. przy założeniu, że zarabiasz około 2500zł (tak. wiem, że w Polsce średnia wypłat jest wyższa, ale to taka średnia jak „ja jem kapustę, Ty jesz schabowego, więc razem jemy bigos”. Więc chcę Ci powiedzieć drogi czytelniku, że tak właśnie zarabiał niewolnik w średniowieczu. Miał zapewnione lokum, jedzenie, czas wakacyjny… ale nic nie było jego. Bo jeśli nie spłaciłeś kredytu na dom, ten dom nadal nie jest Twój!

Tak więc. Myśl według klucza, ubieraj się w to co „gwiazdy”, słuchaj muzyki „modnej”, zarabiaj tylko na życie, bądź w pogoni za pieniądzem i … nazywaj siebie wolnym człowiekiem.

Pewnie nadal nie rozumiesz, że piszę właśnie o Tobie.

 

www.wolnemedia.net/wdzieczny-niewolnik

Wolność pozytywna i negatywna

http://www.historiasztuki.com.pl/strony/021-01-01-ANTYKULTURA-POJECIA.html#2

WOLNOŚĆ, DOBROBYT, PRZYMUS

https://youtu.be/J8SLCWuDpL4